wtorek, 23 lutego 2016

"Chleba i opium dla ludu!"



 Fragment ten pochodzi z książki „Nowe średniowiecze”, zbioru felietonów autorstwa Lecha Jęczmyka:

  „Coraz częściej autorzy, piszący o stanie obecnym i zastanawiający się nad przyszłością kapitalizmu czy cywilizacji zachodniej, sięgają po analogie do okresu upadku imperium rzymskiego. Skorzystajmy i my z tej darmowej kopalni metafor. Jedną  z cech późnego cesarstwa był nadmiar biednej, nikomu niepotrzebnej ludności miejskiej. Słowo proletariusz  oznaczało według Cycerona kogoś, kto nie płaci podatków, a za to płodzi dzieci (od proles – latorośl). W odróżnieniu od niewolników, którzy mieli zapewnioną miskę i dach nad głową, stanowili zbiorowisko ludzi wolnych, głodnych i potencjalnie destrukcyjnych. Panowano nad nimi za pomocą >>chleba i igrzysk<<. Dwie dominujące pozycje w budżecie cesarstwa stanowiło wojsko i >>dary zbożowe dla ludu<<, jednak prawdziwym majstersztykiem socjotechniki były igrzyska, które niczym te poldery, których zabrakło w czasie powodzi, odprowadzały uwagę plebsu na bezpieczne tereny sportowego kibicowania. A jeżeli kibice wyładowali agresję we wzajemnych bójkach, to tym lepiej. Zdarzało się, że sprawa wymykała się z rąk – w cesarstwie wschodnim drużyny kibiców >>białych<< i >>zielonych<< obalały i osadzały na tronie cesarzy. 


                Dzisiaj w świecie cywilizacji zachodniej, w Europie i Ameryce Północnej, też mamy do czynienia z narastającym problemem >>ludzi zbytecznych<<. W Unii Europejskiej jest dwadzieścia milionów bezrobotnych. Niektórzy z nich są już drugim pokoleniem żyjącym z zasiłków – tych współczesnych >>darów zbożowych<<. Niższą jeszcze od nich kastę stanowią nielegalni imigranci, żywiący się jakoś odpadkami cywilizacji, w której nie uczestniczą. Chleba na razie starcza, a co z igrzyskami? 


                Od czasu starożytnego Rzymu repertuar środków zakłócających fale mózgowe proletów niewątpliwie uległ poważnemu rozszerzeniu. Walki gladiatorów zostały rozbudowane o nowe konkurencje (wyścigi samochodowe i motocyklowe choćby) i uzyskały oprawę, o jakiej nie śniło się najbardziej marnotrawnym cezarom. Stworzono też specjalny rodzaj muzyki (dzięki tzw. walkmanom można doprowadzać ją bezpośrednio do czaszki), która za pomocą rytmicznych eksplozji w mózgowiu uniemożliwia wszelkie myślenie. Jest także rodzaj wyścigów muzycznych zwanych >>listą przebojów<<. Pod hasłem >>wychowania bez stresów<< obniżono poziom nauczania w szkołach dla plebsu, doprowadzając – zwłaszcza w USA – do wzrostu analfabetyzmu (od upowszechnienia telewizji umiejętność czytania przestała być niezbędna do indoktrynacji mas).


                Telewizja wyprodukowała też >>operę mydlaną<< (najniższy jej gatunek znany jest pod nazwą serialu brazylijskiego), służącą do przykuwania uwagi samic proletów. Są gry zręcznościowe i komputerowe, pornografia i pisma kobiece poświęcone plotkom i wróżbom. Nasze społeczeństwa wytworzyły wreszcie specyficzną formę igrzysk zwanych demokratycznymi wyborami – rodzaj rozgrywanych co cztery lata (na wzór igrzysk olimpijskich?) zawodów o puchar kraju, których prawdziwym celem, obok dostarczania plebsowi rozrywki, jest okresowe rozładowywanie gniewu mas. (Znika przedmiot gniewu – zaczynamy nową grę). Szkoda, że nie wypracowano rytuału okresowej likwidacji zadłużeń, znanej choćby starożytnym Izraelitom pod nazwą jubileuszu. 


                Jedną z metod utrzymywania ludu w otępieniu i posłuszeństwie jest stosowanie narkotyków. W Polsce zaborcy i inni okupanci używali w tym celu wódki, ale użycie narkotyków też ma swoją historię. Przypomnijmy, że w połowie XIX stulecia Anglia prowadziła >>wojny opiumowe<< przeciwko Chinom, wymuszając odwołanie dekretu cesarskiego z roku 1820, który zakazywał importu opium do Chin. Zmuszanie do brania opium w zamian za jedwab i porcelanę nie tylko oszczędzało srebra, ale i czyniło Chińczyków łatwiejszymi do sterowania. >>Naćpany kulis to dobry kulis<< - mawiali lordowie z Kompanii Wschodnioindyjskiej. 


                Czy to możliwe, że i dzisiaj jakieś wpływowe koła są zainteresowane rozpowszechnieniem narkotyków z powodów innych niż chęć zysku? Wiemy, że najbardziej znany ze światowych spekulantów finansowych Soros angażuje się w akcję na rzecz legalizacji handlu (niektórymi na razie) narkotykami. Nazywa się to ze względów propagandowych depenalizacją, a więc jakby >>odkarnieniem<<. Po polskich szkołach już krążą psychologowie, którzy uczą, że >>twarde<< narkotyki są wprawdzie be, ale >>miękkie<< są cacy. Kryje się za tym głęboka pogarda dla plebsu i przekonanie, że światu potrzebna jest elita, a resztę trzeba jakoś zneutralizować. Teoria ta, nigdy nie formułowana wprost znana jest na rynku idei pod kryptonimem >>20/80<<, to znaczy dwadzieścia procent elity i osiemdziesiąt procent balastu. Jeżeli to prawda, to ktoś bawi się w Pana Boga i daje ludziom wolną wolę, żeby sami się eliminowali z gry.”



Niszczenie instytucji rodziny, wydzieranie dzieci rodzicom aby nie wpoili im „szkodliwych treści”, program obowiązkowych szczepień, koszmarne nadużywanie pestycydów i nawozów sztucznych, GMO, fałszywa piramida żywieniowa, kompletny upadek systemu edukacji,  propagowanie związków homoseksualnych i aborcji, próby zatomizowania społeczeństwa, medycyna, która nie zwalcza chorób tylko sprzedaje farmaceutyki, bardzo dziwne epidemie, a ponadto wszystko – ogłupianie, ogłupianie, ogłupianie.  

Zastanówcie się, jak wygląda typowy dzień typowych Kowalskich? Wiadomo -  rodzice do pracy, dzieci do szkoły. Później? Odrobić lekcje, zjeść obiad. Rodzice może obejrzą jakiś serial w telewizji a może jakiś paradokument. Dzieci posiedzą w Internecie na stronach typu kwejk. Może jakaś gazetka, może wiadomości. I tak dzień za dniem. Weekend to wypad do kina lub po zakupy. Albo jedno i drugie – cieszmy się z dobrodziejstw wielkich centrów handlowych! 

Powiedzmy sobie szczerze – taki człowiek nie myśli samodzielnie. Wiedzę o życiu i świecie czerpie z tego, czym się go karmi – z telewizji, radia, gazet, portali plotkarskich. Człowiek taki żyje w przeświadczeniu, że wcale nie jest głupi bo przecież widział coś mądrego na Discovery a ważne informacje ma z serwisów informacyjnych. I tkwi sobie w takiej bańce, kompletnie głuchy na prawdę i rzeczywistość, bo nie wpadłby na to, że to wszystko jeden wielki fałsz. A jeśli nawet dotrą do niego jakieś przesłanki, najpewniej wypchnie to ze świadomości. Wszak przyznanie się przed sobą, że żyje się w kłamstwie, całkowicie burzy człowieka. To nie jest ani komfortowe, ani miłe, to wymaga pozbierania się do kupy, ułożenia na nowo a ludzie raczej nie lubią zmian i wcale nie chcą przewartościowywać swojego życia. 

Wcale nie jesteśmy wolni, a nasze spostrzeżenia i nasze racje najczęściej wcale nie są nasze. Popierasz coś, co robi jakiś medialny działacz-aktywista? Ok. Tylko zastanów się: dlatego, że tak uważasz czy dlatego, że mówi się, że to jest dobre? Świat jest wywrócony na lewą stronę, stoi na głowie. Kult pieniądza, upadek obyczajów i moralności, państwo ingerujące w życie obywateli, nakazy, zakazy, zasady dla idiotów. 

Bardzo ciężko mi się o tym pisze, bo w głowie mam milion myśli do przekazania, ale nie jestem w stanie ich wszystkich ubrać w słowa. Ułomność piśmiennicza, nieumiejętność przekazywania informacji – nieistotne.

Dlatego mam taki mały apel do CIEBIE, drogi Czytelniku: wyłącz ten telewizor. Wyłącz portale plotkarskie i wszystkie strony, które bombardują Cię „ważnymi” informacjami ze świata. Wyłącz radio. Odetnij się od mediów chociaż na chwilę – na dwa lub trzy tygodnie, więcej nie wymagam. A w tym czasie wyjdź na spacer, spędź czas z przyjaciółmi, czytaj książki, po prostu zajmij się czymś produktywnym. Proszę Cię, drogi Czytelniku, zacznij obserwować świat dookoła siebie i spróbuj zacząć myśleć samodzielnie. Jeśli po trzech tygodniach bez mediów nie zaczniesz zauważać, że ze światem jest coś cholernie nie w porządku, jeśli nie drgnie w Tobie jakaś dawno zapomniana struna, jeśli nie zacznie się kłuć w oczy wszechobecne kłamstwo, nie będę Ci więcej zawracać głowy. 

Trzy tygodnie to naprawdę niewielka cena za świadomość.  

2 komentarze:

  1. takie prawdziwe i przerazajace,obraz powolnego upadku czlowieczenstwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam gorąco całą książkę. Włos jeży się na głowie, kiedy człowiek uświadomi sobie, jak bardzo nasza cywilizacja upada. Wystarczy rozejrzeć się dookoła: po poprzednich pokoleniach zostało mnóstwo zabytków, obrazy, poezja, muzyka - sztuka w rozkwicie. Co zostanie po nas? Kanciaste drapacze chmur? Gówno artysty w puszce?

      Usuń